Używamy plików Cookies dla zapewnienia poprawnego działania strony. Zgodnie z prawem, musimy zapytać cię o zgodę. Proszę, zaakceptuj pliki Cookies i pozwól tej stronie działać poprawnie.
Korzystając z naszej strony akceptujesz zasady Polityki Prywatności.
Aktualności
Społeczna Szkoła Podstawowa nr 2 STO
im. Polskich Matematyków Zwycięzców Enigmy



Wychowawczyni klasy 2B, terapeutka w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej "Dziatwa"... Ilona Foltyn! A wszystko zaczęło się od... mamy nauczycielki i wychowawstwa na obozach! :) Przeczytajcie wywiad z pełną ciepła Panią Iloną i poznajcie jej wyjątkową historię!

Dlaczego zostałaś nauczycielką? Co jest według Ciebie najlepsze w tym zawodzie?

Od zawsze interesowałam się psychologią dziecka. Jak dorasta, dojrzewa, rozwija się. Od najmłodszych lat wyjeżdżałam z dziećmi na kolonie, obozy, na których byłam wychowawcą danej grupy wiekowej. Często słyszałam, że jestem bardzo dobrym słuchaczem, umiem słuchać innych. Potrafię odpowiednio reagować i rozwiązywać konflikty. Zaczęłam jeszcze bardziej doceniać relacje z dziećmi i z młodzieżą. Największą inspiracją dla mnie była moja mama - emerytowany nauczyciel. Po przyjściu z pracy widziałam, jak bardzo żyje sprawami swoich uczniów, relacjami z nimi i między nimi, przedstawieniami, które przygotowywała z klasą na różne okoliczności. Czasami pomagałam w ich organizacji od strony muzycznej. Widziałam, z jakim zaangażowaniem przygotowuje zajęcia, sprawdza sprawdziany. Żyłam szkołą razem z mamą. I to nie zawsze jako uczeń, ale już wtedy jako nauczyciel. Moją przygodę z zawodem nauczyciela rozpoczęłam od nauczania religii. Zawsze wydawało mi się, że już wszystko wiem o Panu Bogu, gram na gitarze, mam dobry kontakt z dziećmi i chciałabym to wszystko połączyć i realizować się w tym, dlatego wybrałam Teologię. Później „apetyt rósł w miarę jedzenia”, jak to mówią i rozwijałam swoje kwalifikacje, m.in. ukończyłam Kształcenie Zintegrowane i Wychowanie Przedszkolne.

Dlaczego uczysz akurat tego przedmiotu?

Bycie nauczycielem w Edukacji Wczesnoszkolnej to praktycznie Pani od wszystkiego, to ogromna odpowiedzialność. Wychowawca w klasach młodszych dla małego dziecka jest jednocześnie nauczycielem, opiekunem, niekiedy mamą. To Pani uczy pierwszej kaligrafii, stawiania pierwszych cyfr, liter, płynnego czytania. Do niej można się przytulić, kiedy jest smutno, jednocześnie opowiedzieć o tym, co sprawiło radość. Ona uczy radzenia sobie w różnych sytuacjach, rozwiązywania konfliktów. Kiedyś zadałam dzieciom prace domową, miały napisać w zeszycie w trzy linie literkę "k". Przy osiemnastym wpisywaniu do zeszytu, literka troszkę wyszła mi niekształtna. Rodzic w domu próbował dziecku wytłumaczyć sytuację, ale chłopiec powiedział, że "Pani Ilonka tak napisała i tak ma być". Wtedy sobie uświadomiłam, jak ogromnym autorytetem jest Pani dla takiego malucha. Później doświadczyłam tego wiele razy. Miło się patrzy, jak moi wychowankowie dorastają, dojrzewają, jak stają się odpowiedzialni. Często są odbiciem lustrzanym swojej Pani.

Jaki jest Twój sposób na dobre relacje z uczniami?

Myślę, że podstawą dobrych relacji z uczniami jest szczerość, autentyczność, zaufanie i konsekwencja. Dzieci lubią mieć postawione konkretne, jasne zasady i granice, a później według nich działać i postępować. Ja z natury jestem gadułą… dlatego uczę też tego moich wychowanków. Takiego gadulstwa, ale w obie strony. To znaczy: umiejętności słuchania, ale także możliwości mówienia. Często z uczniami rozmawiam, pokazuje im, że też tak jak oni mam uczucia, emocje i chętnie słucham ich, o nich.

Pamiętasz swój pierwszy dzień jako nauczyciel/ka? Jak się zmieniłeś/aś od tego czasu?

Nie pamiętam pierwszego dnia w szkole. Byłam młodziutka, zaraz po studiach, szukałam pracy w szkole i tak się złożyło, że parę tygodni wcześniej rozmawiałam z Ewą N. koleżanką, która wtedy była wychowawcą zerówki w STO, że bardzo chciałabym pracować już z dziećmi. Na drugi dzień po naszej rozmowie Pani Maria Kazanowska zapytała Ewę, czy zna kogoś, kto mógłby prowadzić religię, ponieważ nauczyciela idzie na urlop macierzyński. Od tamtego czasu jestem związana z STO. 19 lat minęło jak jeden dzień... Pamiętam, że jak weszłam na pierwsze zebranie do klasy drugiej, którą wówczas przygotowywałam do I Komunii Świętej, jedna z mam zapytała mnie, czy jestem uczennicą tej szkoły. Przedstawiłam się, a ona „O Boże, Pani taka młodziutka będzie uczyła nasze dzieci?”.

Jakie są Twoje pasje? Kim jesteś poza tym, że jesteś świetnym/ą nauczycielem/ką?

Po pracy zawodowej, która daje mi dużo satysfakcji, moją pasją jest muzyka. Wszystko co z nią związane, czyli śpiew, taniec, słuchanie, sama gram na gitarze. Często biorę udział z dziećmi w uroczystościach szkolnych i kościelnych z oprawą muzyczną. Sprawia mi to ogromną radość. Ponadto uwielbiam podróże, ciekawą książkę i film. Największą moją pasją prywatną są moi bratankowie, z którymi staram się spędzać jak najwięcej czasu.

Jak spędzasz wolny czas w trakcie roku szkolnego, a jak wakacje?

W trakcie roku szkolnego trudno mówić o czasie wolnym dla siebie. Z natury jestem aktywną osobą, ciągle w ruchu, ciągle z ludźmi i dla ludzi. Rodzina, praca, stowarzyszenie wypełniają mój dzień po brzegi. Ale już jak uda się wygospodarować troszkę czasu dla siebie, to spędzam go na jakiś robótkach domowych i nad ciekawą lekturą. A wakacje obowiązkowo nad morzem - i to jest rzeczywiście czas dla mnie.

Co uważasz za swój największy sukces?

Mój największy sukces to moja rodzina, moja praca, to że ciągle mnie inspiruje i to jakim jestem człowiekiem.